Czy ciało przeszkadza w rozwoju duchowym? Odpowiedź jest prostsza niż sądzisz.

Ciało nie jest więzieniem duszy – jest jej świątynią.
W tym nagraniu odkryjesz, jak ciało może stać się kluczem do głębszego rozwoju duchowego. Zamiast traktować je jako przeszkodę, nauczysz się, jak zaakceptować swoje biologiczne aspekty i czerpać z nich siłę na swojej duchowej ścieżce. Jak połączyć ciało, umysł i ducha w jedną harmonijną całość? Odpowiedź znajdziesz w tym filmie!

👉 Podziel się swoją opinią w komentarzach: Jak traktujesz swoje ciało na swojej duchowej drodze?
📌 Zasubskrybuj kanał, by nie przegapić kolejnych inspirujących treści!

👉 Książki:
https://creoversum.com/kategoria-produktu/ksiazki/
👉 Kursy:
https://creoversum.com/kategoria-produktu/kursy-online/
👉 Sesje indywidualne:
https://creoversum.com/kategoria-produktu/sesje-indywidualne/

Transkrypcja nagrania.

Dzień dobry. Czy ciało przeszkadza w rozwoju duchowym? Czy rozwój duchowy wymaga od nas odrzucenia ciała, czy może wręcz przeciwnie, zaakceptowania go? To pytanie nie jest bezpodstawne, bo wielu z nas podczas tych naszych duchowych poszukiwań, tej duchowej drogi, staje właśnie przed takim pytaniem, co zrobić z ciałem? Przyjąć je, czy odrzucić? Czy jako to przedłużenie ego należy to zlikwidować, zignorować, czy też może pójść w zupełnie innym kierunku i wejść w to, co to ciało niesie? Dzisiaj pokażę Ci, spróbuję wytłumaczyć, dlaczego ciało może stać się kluczem do głębszego rozwoju duchowego. Także jeśli jesteś zainteresowany tym tematem, jeżeli chciałbyś jakoś pogodzić swoją biologiczną istotę z duchową istotą, z duchowymi aspiracjami, to zapraszam Cię na to nagranie.

W kulturze zachodniej, zwłaszcza nieco wstecz w czasie, była bardzo popularna taka idea odrzucenia ciała na tej drodze rozwoju duchowego. Ciało było postrzegane jako słaby element, wadliwy, grzeszny i element, którego najlepiej byłoby się pozbyć. Właściwie to nawet było tak już wpisane w tę drogę rozwoju duchowego, że gdzieś tam trzeba było to odrzucić.

Jednym słowem ciało było postrzegane jako przeszkoda, coś co ogranicza ten rozwój duchowy. I oczywiście to nie był jedyny trend, ale taki bardzo mocny, wyraźny, zauważalny i też bardzo rozpowszechniony. Były też inne, ale mniej popularne, u nas przynajmniej.

Na przykład na wschodzie pojmowano to zupełnie inaczej. Były drogi właśnie integracji ciała, włączania ciała w ten rozwój duchowy. Jednak czasy się zmieniają, my jako ludzkość też się zmieniamy i też dojrzewamy i też przechodzimy pewną drogę.

Drogę też duchowego rozwoju jako społeczność, jako ludzkość. I tak w mojej ocenie to nadszedł już czas na podważenie tego starego dogmatu, tego, że ciało trzeba odrzucić. A co jeśli ciało nie jest przeszkodą? A co jeśli ciało mogłoby być mostem do głębszego zrozumienia siebie? Do takiego pełnego rozwoju duchowego.

Czy tak może być? W moim przekonaniu tak. I ja tu nie jestem wyjątkiem w tym procesie. W tym też, że ja kiedyś funkcjonowałem w ten sposób może nie tyle w odrzuceniu ciała, co w jego nieświadomości.

W nieświadomości, w niezauważaniu, niezwracaniu uwagi na to ciało i zdecydowanie nie we włączaniu tego ciała w rozwój duchowy. To były kiedyś dla mnie też takie dwie różne rzeczy. Ten rozwój duchowy, a ciało, fizyczność.

Bo za ciało rozumiem całą fizyczność, która jest związana z tą naszą biologią. I też musiałem przejść taki proces właśnie od niesłuchania ciała do przyjęcia go. Przyjęcia w pełni.

Czy już przyjąłem w pełni? Pewnie jeszcze nie. Myślę, że jestem cały czas w tym procesie. Bo to jest naprawdę bardzo, bardzo głęboki proces.

Proces, który prowadzi daleko. Dlaczego warto włączyć ciało w proces rozwoju duchowego, osobistego? Z paru bardzo prostych i takich oczywistych powodów. Pierwszy to jest taki, że kiedy tutaj przychodziliśmy na ziemię, to każdy z nas przyjął to ciało świadomie i dobrowolnie.

Ja wiem, że są tutaj też takie głosy, że ktoś nas zmusza do pobytu na ziemi i tak dalej, i tak dalej. Ja tak nie uważam. Uważam, że przyjęliśmy to ciało zupełnie dobrowolnie.

To zresztą, tą informację potwierdzają regresje. Ludzie to widzą podczas regresji, że to zejście na ziemię, a więc też zejście do ciała było zupełnie dobrowolne. I kiedy już tu zeszliśmy, to ciało stało się narzędziem do doświadczania świata.

My za pomocą ciała doświadczamy. Gdyby ciała nie było, to doświadczenie byłoby zupełnie inne. Nawet jeżeli byśmy byli na ziemi, to jednak byśmy to zupełnie inaczej postrzegali.

To w ciele też przechowujemy emocje, w tym traumy, radości, przechowujemy przeżycia. I odrzucenie ciała, nawet w postaci pewnego pomijania, niezauważania jest odrzuceniem części siebie. Gdy przyjmujesz swoje biologiczne aspekty, swoje osoby, to twoje potrzeby fizyczne, emocje, twoje odczucia, one stają się bramą do głębszego zrozumienia duchowego.

Ty jako duch wziąłeś sobie ciało, więc teraz jeśli jako ciało przyjmiesz siebie, to wtedy dopiero w pełni zrozumiesz o co chodziło temu duchowi. Jeżeli oddzielamy się od ciała, to mamy problem ze zrozumieniem o co temu duchowi chodziło, że wcielał się w ciało. Przecież tu jest niewygodnie w tym ciele.

Owszem są też fajne rzeczy, ale też jest niewygodnie, to często jest niewygodnie. Dopiero kiedy wejdziesz w to zrozumienie ciała, w tą integrację ze swoim ciałem, w taką zgodę na to, to dopiero wtedy możesz doświadczyć tego o co temu duchowi chodziło, ale też możesz zrozumieć o co chodziło. To coś możesz zrozumieć tylko wtedy, kiedy na to ciało się zgodzisz.

Porównam to do tworzenia muzyki. Wyobraź sobie, że próbujesz tworzyć muzykę, ale jednocześnie próbując coś stworzyć czy zagrasz, ignorujesz instrument, na którym masz grać i wtedy wkurzasz się, że to ci nie wychodzi, że coś nie tak, że ten instrument powinien być inny, powinien inaczej grać. Nie możesz tego zrozumieć i właśnie ciało to jest ten twój instrument, bez niego nie będzie muzyki, muzyka nie powstanie.

Czyli to oddzielanie się od ciała w rozwoju duchowym, jeśli takie jest, jest jak próba tworzenia muzyki, ale ignorując instrument. W jaki sposób włączyć ciało w proces rozwoju duchowego? Jak to zrobić? Po pierwsze słuchaj swego ciała. Każda emocja, każdy też ból to są komunikaty od twojej biologii i słuchaj tych komunikatów.

To, że coś cię boli, że chorujesz, że odczuwasz stres to nie jest przypadek ani zrządzenie losu, nie jest to też czyjeś zewnętrzne działanie. To jest przede wszystkim wiadomość od ciała dla ciebie. Ćwicz świadomą obecność w ciele.

To może być bardzo prosta technika. Możesz w trakcie medytacji po prostu skanować swoje ciało, zwracać uwagę na to co tam jest i to pomoże ci lepiej poczuć swoje ciało. Podczas medytacji, ale też podczas normalnych aktywności.

Ucz się używać ciała. Gdy używasz to zwracaj uwagę na to co się w nim dzieje. To są takie bardzo proste rzeczy.

Zauważ, że ja mówię o rozwoju duchowym, ale to co wymieniam, to co powiedziałem przed chwilą to jest właśnie bardzo proste i takie podstawowe. Bo biologia jest podstawowa, to jest podstawa twojej obecności tutaj na ziemi. Jest też trudniejsza rzecz do zrobienia, którą warto zrobić jeśli mówimy o integracji ciała z rozwojem duchowym.

To jest akceptacja swojej fizyczności. Tak wprost, taka jaka jest. Wyglądu również.

Zakceptuj potrzeby fizyczne. Nie te, które jest ci łatwo przyjmować, które są twoją mocną stroną, tylko właśnie te potrzeby z których przyjęciem masz problem. Czasem jest to jedzenie, czasem popęd seksualny, czasem jakaś słabość tego ciała, choroba, cokolwiek tam masz jeśli masz.

To właśnie te ułomności, to co postrzegamy jako ułomność to jest bardzo ważne rozróżnienie. To nie jest ułomność tylko to jest coś co postrzegasz jako ułomność i to trzeba przyjąć i zaakceptować w pełni. Ale trzeba też zaakceptować to coś co wiąże się z przyjemnością płynącą z ciała.

Bo posłuchaj to nie jest sprzeczność. Rozwój duchowy i przyjemność płynąca z ciała np. z jedzenia, z ruchu itd., to nie jest sprzeczne z rozwojem duchowym.

To może naprawdę iść w parze. Zaakceptuj zmiany w ciele, zmiany związane z wiekiem, z sytuacją jakąś życiową, społeczną. To też jest potrzebne.

Ale nie wierz w mit, że rozwój duchowy oznacza potrzebę odrzucenia ciała. Moim zdaniem jest wręcz przeciwnie. Tą najlepszą, taką najbardziej pełną drogą do rozwoju duchowego, czy pełną drogą rozwoju duchowego jest pełne zaakceptowanie tego ciała.

Dlatego, że to niesie ze sobą nie tylko taką doraźną harmonię w życiu, ale to wprost może doprowadzić cię do tego doświadczenia, które nazywamy oświeceniem. Tak, poprzez wejście w ciało, w jego potrzeby, możesz też dojść do takich metafizycznych doświadczeń. Ciało nie tylko nie ogranicza duchowego doświadczenia, ale wprost przeciwnie.

Ciało właśnie pozwala ci doświadczyć duchowości w tej rzeczywistości. I zrozum to, to jest bardzo proste. Ty sam to wybrałeś.

Ty sam wybrałeś, że będąc istotą duchową, taką niefizyczną, że wejdziesz w tą fizyczność i będziesz doświadczał siebie właśnie poprzez fizyczność. I właśnie to robisz. Udało ci się.

W związku z tym, mój drogi, moja droga, twoje ciało jest twoim sprzymierzeńcem. To jest najważniejsze. I zacznij je traktować tak od zaraz jako klucz do duchowego rozwoju.

I metody do tego są bardzo proste. To jest to, co powiedziałem wcześniej. Jestem ciekaw, jak traktujesz swoje ciało w tej drodze.

Czy właśnie jako sprzymierzeńca, czy jako przeszkodę. Napisz w komentarzu, co na ten temat sądzisz. Napisz w ogóle, czy to cię interesuje, ten temat duchowości poprzez ciało.

Czy chcesz więcej takich treści? Tradycyjnie możesz zasubskrybować ten kanał, możesz dać łapkę w górę, jeśli chcesz więcej inspirujących treści. Pamiętaj, ciało nie jest więzieniem duszy. Ciało jest jej świątynią.

Następnym razem opowiem ci o tym, jak emocje zapisane w ciele wpływają na twoją duchowość. Dziękuję bardzo. Do zobaczenia.

#RozwójDuchowy #CiałoIDuch #AkceptacjaCiała #Duchowość #ŚwiątyniaDuszy #Medytacja #Świadomość #HarmoniaCiałaIDucha #Samoakceptacja #SwamiWiwekananda #TomaszBezrudczyk #oświecenie #podcast

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *